Blogowanie od kuchni, czyli droga do publikacji nowego wpisu podczas spadku motywacji

Dzień dobry, witam i cześć! 

Dzisiaj zamierzam pobawić się formą. Kto nie lubi czerpać przyjemności, z tego co robi? Chyba tylko jakiś masochista, który zmusza się do tego wbrew wszystkiemu.  No dobrze, zaraz napiszecie, że można się zmuszać do chodzenia do pracy, szkoły.  Dla mnie to kwestia nastawienia.

Natrafiłam też ostatnio na kilka wpisów, gdzie to blogerzy na blogerów się żalą, że wszystkie blogi o tym samym, że piszą o jesieni, o dzieciach, książkach, kosmetykach. Wszędzie to samo: TO-SA-MO. Trochę mnie to zbiło z tropu i miałam chwilowe załamanie motywacji. Dzisiaj jednak wstałam ze świeżą głową i wiem, że bardzo łatwo obalić wskazaną tezę. Czyżby pomysł na nowy post? Zapisane!

Koniec tych rozważań, bo nie o tym dzisiejszy wpis jest i ma być. W zamian siadamy do pisania nowego. Gotowi? Klawiatura w dłoń i zaczynamy.



♥ Napisałabym coś
Piątek, godzina 13:00, a w mojej głowie pustka. Echo - jesteś tam? Myślę o tym, że mam ochotę coś napisać tylko, że jestem w pracy. Najwcześniej zrobię to popołudniu.

♥ Bardzo chętnie bym coś napisała
Nadal piątek, tym razem godzina 16:00 - skończyłam pracę. Coraz bardziej intensywnie myślę o napisaniu tekstu. Powstaje nowy problem - o czym by tu napisać. Patrzę - w notatkach 10 niezrealizowanych pomysłów, no i kolejne pytania:

- Czy mnie wypada o tym pisać?
- Kim jestem, żeby poruszać takie tematy?
- Znowu ktoś się doczepi, że wszystko to samo na tych blogach. 

Wniosek jest jeden - nie piszę. 

W sumie piątek, to może by tak uczcić pierwszy wolny weekend po chorobie? 
Idziemy spotkać się ze znajomymi i wracamy już w sobotę.

♥ O czym napisać? 
Sobota, poranek, no może przedpołudnie. Każdy temat wydaje się głupi. Chyba nadszedł mały kryzys. Pomysłów sporo, ale wewnątrz mnie mała blokada.

Wpis o kosmetykach? - Nie!
Wpis o blogowaniu?- Nie!
Może recenzja filmu, który ostatnio obejrzałam? - Oszczędź sobie, nie!
To może kilka inspiracji? - A po co to?

Sobotę ogłosiłam dniem wolnym od bloga, blogowania i Facebooka (do Instagrama mam nadal jakąś słabość). Spędziłam cały dzień poza domem i odetchnęłam. Wieczorem nadrobiliśmy kilka programowo - serialowych zaległości, a głowa wydawała się bardziej otwarta. 

♥ Nie wiesz o czym pisać? Pisz o czymkolwiek!
Niedziela, a ja wstałam dosyć późno, bo trochę przed 10. W głowie siedziała jedna myśl z książki Hunta. Dodawaj nowe treści, pisz o czymkolwiek. To lepsze od nicnierobienia. Ostrzegam, że jest to parafraza, a nie cytat. Jeżeli chcesz z tym polemizować (z parafrazą), to proszę bardzo - ja dzięki tej poradzie dzisiaj (15 października) pobiłam statystykowo wrzesień.  Tak, dzisiaj mam takie same statystyki jak 30 września, tylko, że dni jest o 15 mniej. Spokojnie, możesz napisać w komentarzu co chcesz, najwyżej moje bystre oko moderatora tego nie opublikuje (wale nie jestem straszna).

♥ Siadam pisać
Odpalam laptopa, podłączam klawiaturę (tak, ta w laptopie nadal nie działa) i zaczynam pisać wstęp. No i zrodził się pomysł. Napiszę o tym, co robię gdy mi się pisać nie chce, gdy mam spadek motywacji i energii. Napisałam - jestem właśnie w tym momencie.A i pojawił się już kolejny pomysł - wracamy do formy. 

♥  Jestem zadowolona!
Jestem w pełni zadowolona, udało się. Wyrzuciłam z siebie kilka czarnych myśli i obaw, co zaowocowało wpisem. Podbudowałam tym samym swoją motywację. Teraz będzie już tylko lepiej!


Czasami tak jest, że się nie chce. Czasami jest też tak, że nie mamy wiary w to, że robimy coś dobrze. No bo po co nam to całe blogowanie? Umiałbyś odpowiedzieć? Ja na pewno jeszcze o tym napiszę. Chciałam Wam tylko przekazać, że nawet jak się nie chce, nawet jak myślimy, że jest do dupy i że to bez sensu to piszmy. Proszę Was - piszmy. To wszystko ma sens - w końcu robimy to, co lubimy. W końcu dla wielu z Was to pasja i hobby. Dlaczego mamy z tego rezygnować? Nie warto!

A Wy macie czasami takie chwile zwątpienia, jeżeli mowa o nowych wpisach?
Czy pojawia się czasem myśl, ale po co? 
Jak sobie z tym radzicie?


Popularne posty z tego bloga

Dziewczyno - nie przepraszaj!

Z pamiętnika grubaska, czyli jak przeżyć pierwszy tydzień bez słodyczy

BIBLIA BLOGERÓW - przeczytałam i nie zrecenzuję!